Po wtorkowej wizycie dowiedziałam się, że z Dzidzią wszystko gra, ma 2100 gram i rozwija się prawidłowo. Ale żeby mu zapewnić jeszcze więcej prawidłowego rozwoju we mnie, muszę leżeć. Nie plackiem, jak na początku, ale częściej niż chodzić, czy siedzieć. A wszystko przez szyjkę macicy, która zaczęła mi się skracać i zrobiła się miękka. Na szczęście rozwarcia nie ma, więc jakoś źle nie jest. Przy czym do stycznia raczej nie przetrzymam, jak to miałam w planach. Leżę więc w miarę grzecznie, staram się przynajmniej, pochłaniam kolejne książki. I nosi mnie. Bo nic mnie nie boli, nic nie dokucza, a tu uziemienie. Ale jak trzeba, to trzeba... Tak więc pewnie do grudnia będziecie zanudzani opowieściami ciążowymi, bo o czym może pisać baba w ciąży zamknięta w czterech ścianach? A potem zniknę, bo nie będę mieć czasu.
Aa... Tak odnośnie wcześniejszej notki, nie mam nowotworu, ani nawet zapalenia, czyli wyniki w porządku ;)
Kochana czas szybiutko minie do stycznia, najważniejsze zeby z dzieckiem wszystko było dobrze :) Oszczędzaj się i odpoczywaj ;**
OdpowiedzUsuńDo grudnia :) Termin mam na grudzień :) A przenosić chciałam do stycznia, bo nie chciałam mieć końcoworocznego dziecka :)
OdpowiedzUsuńTe ostatnie tygodnie szybko miną, zobaczysz. A teraz leż ładnie jak lekarz zalecił :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie:) Całe szczęście, że wszystko jest OK, trzymałam kciuki:) A do stycznia lub końca grudnia czas szybko minie, ani się obejrzysz:)
OdpowiedzUsuńja tam lubie twoje notkiciazowe :D :*
OdpowiedzUsuńKsiążki to dobry pomysł. Ja do ksiażek wróciłam dopiero gdy Jula zbliżała się do 4 roku zycia :) Nieskromnie polecam też moją książkę ;)A termin na grudzień to dobry termin! Ja jestem z grudnia. Dziesiątego! I mam bardzo dobry charakter ;)
OdpowiedzUsuńBaba w ciąży zamknięta w czterech ścianach może pisać o wielu rzeczach - o filmach, które oglądnęła, o książkach, które czytała, o snach, jakie się jej śniły, o ciążowych rzeczach... Pole do popisu masz ;)))
OdpowiedzUsuńLeżę, a przynajmniej się staram. Ale przycisk do człowieka w postaci kota pomaga w zachowaniu pozycji horyzontalnej ;)
OdpowiedzUsuńMówisz, masz :)
OdpowiedzUsuńTwoją zapewne przeczytam, ale... później, bo wstyd się przyznać, ale leżą mi tylko lekkie książki, głupiutkie i takie, nad którymi zamyślać się nie trzeba
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńDo połowy grudnia nawet :) 6 tygodni jeszcze :)
OdpowiedzUsuń:) W pełni to rozumiem. Ale moja książka nie jest ciężka, dużo w niej humoru, wszystko opisane jest wprost (nie trzeba się więc zamyślać ;)). Nie ma opisów przyrody, a za to jest mnóstwo wartkiej akcji (bo wątek szpitalny to tylko 50 % książki, a poza tym są przygody z mojej młodości) i mnóstwo dialogów. Ja uwielbiam dialogi :)
OdpowiedzUsuń