środa, 19 września 2018

Odwrócenie

Bałam się o Córę, bo nikogo w szkole nie znała, a ona weszła, jak ciepły nóż w masełko. Za to z Synem są problemy. Pominę, że po tygodniu chodzenia tydzień był w domu, bo chory. To normalne. Natomiast okazało się, że bardzo płacze w przedszkolu, nie bawi się z dziećmi i narzeka, że nie ma przyjaciół, nie umie się zaprzyjaźnić, że boi się dzieci... Powodów jest milion, każdy pewnie prawdziwy w jakimś stopniu. Jest płacz, odrywanie, największym marzeniem jest zostać w domu. Dziś cały się trząsł z nerwów. Ja jestem silna przy nim, potem wsiadam do auta i płaczę. Z żalu nad nim, z bezsilności. Bo nie działa prośba, przekupstwo, nagrody, nic nie działa. W końcu dziś mu powiedziałam, że to jego wybór jaki chce być i od niego zależy, czy będzie szczęśliwy, czy nie. I droga była fajna, tylko w szatni go dopadło. Brakło siostry i okazało się, że to ona była motorem.
Staram się mu pomóc, staram się to ogarnąć i jednocześnie widzę kolejne trzy tygodnie przerwy i boję się, że cokolwiek wypracujemy, pójdzie się przejść po tym czasie. Ech, kłębek nerwów ze mnie, nie umiem się skupić. I tak, myślę, że jestem złą matką, choć wiem, że tak nie jest i przedszkole, kontakt z dziećmi jest najlepszym, co mogę zrobić. Ale rozum swoje, a serce swoje.

czwartek, 13 września 2018

Stało się

Bilety kupione. Tak, bilety, bo jednak zdecydowaliśmy się jechać do sanatorium pociągiem. Wpływ miało na to kilka czynników, w tym najważniejszy taki, że Osobisty dzień przed naszym wyjazdem wraca z Niemiec samochodem. A w sobotę musiałby znowu wsiąść, odwieźć nas gdzieś w Polskę, a potem jeszcze wrócić pociągiem. W poniedziałek oczywiście do pracy. uznaliśmy, że to za duży wysiłek, a i ja będę wykończona, bo część będę prowadzić, a jak nawet nie prowadzę, to nie śpię. Wzięliśmy więc nocny pociąg do Sławna. Co prawda tłucze się przez całe Trójmiasto i jeszcze o Malbork zahacza, mega widokówka, jedzie 12 godzin, ale część prześpimy, a reszta będzie atrakcją. Wzięliśmy przedział trzyosobowy, z dwoma łóżkami, bo nigdzie w pociągu nie było miejsca w przedziale dla nas wszystkich. A oni chcą i tak spać razem.
Ze Sławna to jeszcze nie wiem, jak się dostaniemy. Pod dworcem stoją busy, PKS i taksówki. Jak nie załapiemy się na transport zbiorowy z racji, że niedziela, to pojedziemy taksówką. A co.
Z podróżą powrotną będzie gorzej, bo musimy w dzień, a to już nie jest tak fajne, jak się jedzie przez całą Polskę, a poza tym w dniu powrotu ma się zmienić rozkład jazdy, więc nawet nie mam jak kupić biletu. Najwyżej po nas Osobisty przyjedzie.
Z tego, co wiem, to w szkole ślubowanie będzie pod koniec października, więc może zdążymy, będę jeszcze rozmawiać z wychowawczynią. Muszę przecież ustalić plan nauki na ten czas, bo tam ma mieć normalne lekcje. Wiwat dziennik elektroniczny, będziemy na bieżąco. A pani wypełnia solidnie, więc się nie boję.
Zostało mi tylko wymyślić, jak naszą trójkę spakować na trzy tygodnie.

poniedziałek, 10 września 2018

Mordercy

Nie zajęło nam to dużo czasu. Nawet pięć minut nie minęło. Zamordowaliśmy. Nie było co zbierać. Jedna paletka do badmintona jest w stanie agonalnym, drugą dzieci sobie na tyle zreperowały, że są w stanie uczyć się odbijać. Na usprawiedliwienie dodam, że one miały z dwadzieścia lat ;) Nie walimy aż tak mocno, żeby lotką rozerwać żyłkę.
Po 8 latach małżeństwa, ponad 11 bycia razem, wczoraj odkryliśmy, że oboje lubimy grać. On nie proponował, bo uważał, że ja nie bardzo, ja miałam tak samo.
Zostawiłabym to bez komentarza, ale jednak mam. Jak dobrze, że po tylu latach potrafimy się czymś zaskoczyć.

Musimy kupić nowe.