Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 czerwca 2017

Nic tak nie poprawia kobiecie humoru, jak...

... zakupy i jedzenie. Dziś połączyłam oba i kupiłam sobie blaszkę do pieczenia. Prostokątną miałam jedną, małą, sernik znikał tego samego dnia. I tortownicę. Dziś upatrzyłam w Lidlu fajną, dokupiłam jeszcze rabarbar i właśnie testuję nowy zakup. Osobisty nie bardzo lubi ciasto z rabarbarem, ale mojego nie jadł, bo głupia uznałam, że nie lubi, to nie robię. A on znał pewnie tylko wersję teściowej, a sam ostatnio przyznał, że jej ciasta są niezjadliwe. Ale jeśli do orzechów można dodać margaryny i cukru i to jest masa, to się nie dziwię. Tłusto, za słodko, błeeeh... A rabarbar na sucho wrzucany, a ja zasypuję cukrem minimum pół godziny przed przygotowaniem. Zobaczymy.
Jutro próba generalna na scenie. Idzie im bardzo dobrze, więc to tylko formalność. Potem rajd na Family Day. A w niedzielę turniej. Mega tanecznie i mega intensywnie. Ale potem już tylko ostatni występ w środę z rozdaniem dyplomów na zakończenie roku.
A w środę na próbę pojechał z nami Syn. Bałam się tego, bo on cierpliwy nie jest, ale obiecał pomagać i faktycznie przez półtorej godziny podawał fartuszki, tutu, odkładał, pilnował sukienek i nie marudził. Potem się przyznał, że myślał, że na zakupy pojedziemy, ale nie marudził, bo sam chciał jechać.
Natomiast we wtorek mój Najlepszy Przyjaciel idzie na rozmowę o pracę. Strasznie się cieszę i kciuki trzymam odkąd wiem, choć będzie pracował z Osobistym. A oni dwaj razem to masakra, więc się ciut boję ;) najbiedniejsza będę ja, ale może jak się nagadają w pracy, to u nas nie będą o niej gadać.