środa, 8 listopada 2017

Power po targach

Po Targach Książki dostałam takiego powera, że chciałam pisać, pisać, pisać. A pogoda pokazała, że muszę posprzątać ogródek, nim przyjdzie zima, czy zebrać warzywa, kwiatki, co zimują w domu i inne takie. A potem dzieci były chore. I tak jakoś mi zlatywało, choć w głowie zdania się układały wręcz same. Aż w końcu, wszystko zostało zrobione, a ja zasiadłam przedwczoraj do komputera mimo tego, że odebrałam Córę z przedszkola po godzinie od zawiezienia, bo tak bardzo bolała ją głowa. A Osobisty wcześniej wrócił z pracy, bo jak wyżej. Oboje skończyli na przytulankach z muszlą i Córze przeszło, a Osobisty właśnie jedzie do lekarza, bo wczoraj prawie zeszedł na ból głowy, na który nic nie pomaga.
Ale do rzeczy. Przedwczoraj nastukałam 13 tysięcy znaków, dziś siedzę i stukam dalej, już mam na koncie 4 tysiące. Przy takim tempie za maksymalnie dziesięć dni skończę i robię redakcję. Co prawda chodzi mi po głowie, że to bez sensu, że nikt nie będzie chciał, że głupie to moje pisanie, ale walę się sama po własnej głowie wirtualnym młotkiem i mi przechodzi.

A zaraz po zakończeniu tej biorę się za następną, a potem mam jeszcze dwa pomysły, które aż się rwą do tego, by ujrzeć światło dzienne.

24 komentarze:

  1. Kto nie ryzykuje nie pije szampana! Ślij do wydawnictw i nie marudź :) propozycje@oddeskidodeski.com.pl - może tu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę polować na Czwartą stronę, bo jest cudowna ;) ale do kilku innych też, więc dziękuję za propozycje :)

      Usuń
  2. no to oby tak dalej :) A gdzie te Twoje książki można znaleźć? Chetnie bym przeczytała :)
    Widziałam w Twojej czytelni, że czytałas "Zanim się pojawiłes" Jojo Moyes. Jak wrażenia? Mi się baaaardzo podobało, choć początek szedł mi dość opornie i spodziewałam sie innego zakończenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moim dysku ;) wglądu nie ma nikt jak na razie.
      Bardzo mi się podobała, morze łez wylałam, bo chciałam inaczej, ale takie zakończenie też mi się podobało. Druga część ciut gorsza, ale też ma w sobie to coś.

      Usuń
    2. No fajne zakonczenie, o ile tak mozna je okreslic, tyle, że jak to w książkach spodziewałam się innego, raczej happy endu :)
      No własnie nie mam jeszcze drugiej czesci, ale muszę to szybko naprawić :)

      Usuń
    3. Nie zawsze lubię happy end, więc nie czułam się rozczarowana, choć faceta miałam ochotę udusić :P

      Usuń
    4. A ja to mam na audiobooku i nie mogę przebrnąć, odłożyłam w chwili kiedy główna bohaterka zaczęła pracę z tym chłopakiem. Masakra!

      Usuń
    5. No i właśnie spodziewałam się że on dzięki niej odzywska wiarę w życie i będą żyli długo i szczęśliwie. Ale skoro nie to może jednak się przemęczę jeszcze trochę ;)

      Usuń
    6. Po tym fragmencie jest lepiej, nawet śmiesznie czasami.

      Usuń
    7. dokładnie, ja z książką dobrnęłam też do tego momentu i odłożyłam ją na dość długi czas. Ale własnie odtąd robi się ciekawie i momentami naprawdę smiesznie. Ojjj tak, ja tez mialam ochotę go udusic.
      Red-sonia - przeczytaj, nie spodziewasz się takiego zakończenia ;)

      Usuń
    8. Ja też czytałam i naprawde mega wrażenie na mnie wywarła. Z polecenia ją miałam od razu dwie części z przykazaniem że mam się nie zrażać. Potem świeżo po lekturze odrazu film obejrzałam i naprawdę byłam zadowolona z ekranizacji co sie naprawdę rzadko zdarza. Bo do tej pory zawsze pozostawał niedosyt. Może dziewczyny spróbujcie od filmu?

      Usuń
    9. Filmu się nie odważyłam. Ostatnio ciągle płaczę na filmach, więc odpuściłam

      Usuń
    10. Też plakalam czytając książkę ale u meni to nei trudne. Potrafię płakać na horrorach ;)

      Usuń
    11. Ok ale skończę Severskiego (Nieśmiertelni i Niepokorni mi zostali) i Lagercrantza (Mężczyzna który gonił swój cień), wtedy zacznę (a właściwie będę kontynuowała) Zanim się pojawiłeś i obiecuję dosłuchać do końca. Początek czyli wypadek był obiecujący, ale potem już przygasło, no głównie to mój entuzjazm przygasł mocno ;)

      Usuń
  3. Pisz, nie poddawaj się. Trzymam mocno kciuki, chcę zobaczyć Twoje nazwisko na okładce :)

    Może to głupie pytanie, ale jak myślisz, ile zzs może mieć przeciętna książka? Wiem, że są różne różniaste, takie po 500 stron i takie po 200. Ale nie wiem ile takie mają znaków, nawet orientacyjnie. Pytam, bo "Kociary" mam 126 tys. znaków, a jeszcze nawet historii porządnie nie zawiązałam :/ Nie chcę napisać encyklopedii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, jak się to przekłada. Wiem, że sporo wydawnictw wymaga minimum 9 arkuszy wydawniczych, a arkusz ma 40 000, czyli wychodzi 360 000 znaków, zanim możesz posłać do wydawnictwa. Czyli wnioskuję, że ta najkrótsze mają właśnie tyle.

      Usuń
    2. Dziękuję :) Poczytałam trochę i im więcej poznaję, tym mniej wiem. Stukam luzem w Wordzie, kiedy "profesjonalni pisarze" piszą w jakichś wypasionych profesjonalnych programach. No nic, kiedyś i my do tego dojdziemy ;)

      Usuń
    3. Też piszę w Wordzie, literki wychodzą takie same ;)

      Usuń
    4. Są też krótsze, Replika ma takich sporo :)

      Usuń
    5. O tak, są mistrzami w dużych marginesach i czcionce ;)

      Usuń
  4. Pisz pisz wysyłaj będzie co czytać 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile znajdzie się ktoś na górze, komu się spodoba

      Usuń
  5. Ja Ci zaraz zwątpię. Z miotłą wpadnę!

    OdpowiedzUsuń