poniedziałek, 11 grudnia 2017

Zapach ludzkiego nieszczęścia

Wiecie, jak pachnie ludzkie nieszczęście? Niemytym ciałem? Alkoholem? Tanim winem? Czy potem ze strachu? Tak, nie przeczę, to zapach nieszczęścia, nieradzenia sobie, ale jednak w jakiś sposób zależny od człowieka. Ja wczoraj poznałam zapach nieszczęścia, którego nie da się opisać.
o 7.20 Osobisty mnie obudził, żebyśmy szykowali się do urodzin, a po drodze do kościoła, żeby zdążyć. Chwilę potem usłyszeliśmy syrenę straży pożarnej, ot, codzienność, u nas często słychać. A potem podeszłam do salonu i zobaczyłam słup dymu. Ogromny, czarny, unoszący się w niebo i schodzący do ziemi słup dymu. Ciarki przeszły mi po plecach. Już wiedzieliśmy, że dzieje się coś poważnego, niedaleko nas. Osobisty wyszedł na pole, ja na strych, ale niczego nie zobaczyliśmy. Nie, nie jako gapie, chcieliśmy wiedzieć, czy nie blisko takich chaszczy u nas, czy nie trzeba będzie sąsiadów ratować.
Do popołudnia żyliśmy w nieświadomości, nie poszliśmy do kościoła, bo do południa śmierdziało tak, że nas, z tym katarem i kaszlem, dusiło po trzech krokach. A potem przyszli goście, w tym żona strażaka, który tam był, widział, przeżył... Który musiał uciekać, bo strop się walił.
Ludzkie nieszczęście pachnie gryzącym dymem, palonym plastikiem, drewnem, betonem i wszystkim innym. Ludzkie nieszczęście pachnie stratą, bezradnością strażaków i łzami. Nie, nie za dobytkiem, za nim nie ma już kto płakać.
Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie.

5 komentarzy:

  1. U nas w zeszłym tygodniu to samo... Na szczęście bez ofiar. Przykro mi, że u Was bardziej dramatycznie :(((

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo współczuję rodzinie zmarłego, przed samymi Świętami takie nieszczęście :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże... Straszne. Los bywa taki okrutny...

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż mnie ciarki przeszły

    OdpowiedzUsuń