poniedziałek, 21 listopada 2022

Zima - nienawidzę!

 Nie znoszę, gdy z nieba leci to białe paskudztwo. Ja rozumiem, dzieci się cieszą, klimacik jest, ale nie znoszę i już. A nawet nie już. Ja mam na to wyjaśnienie.

Jako dziecko, nastolatka i kobieta już dorosła mieszkałam na wsi. Potem to było osiedle, dziś już ulica miasta, ale na samym początku była to zwykła ulica z asfaltem wylanym na położony jeszcze przez Niemców bruk. Po tym zasuwały ciężarówki, potem tiry, wyobrażacie sobie stan nawierzchni. Chodnik? Jaki chodnik, tam pobocza nie było, jedynie mniejsze lub większe wyrwy zrobione przez wodę i auta urywające asfalt. W zimie nawet odśnieżali, ale tylko drogę, waląc to wszystko na bok. A po tym boku szło się do szkoły. Można było chwilę iść ulicą, pewnie, ale co jechało auto, to hyc w zaspę. To była połowa drogi do szkoły, potem był park z alejką, albo chodnik, więc już cywilizacja. Ale ta połowa na spokojnie wystarczała, bym do szkoły docierała w mokrych butach. I o ile w szkole przebierałam, to po niej znów wkładałam nogi w te mokre buty. A na uczelni nawet komfortu przebrania nie miałam.

W końcu pojawił się chodnik, ale ludzie nie odśnieżali przy każdej posesji i sytuacja, jak wyżej. Kto zna kobiece buty ten wie, jak są cienkie. A moje nagminnie przemakały. Zima to więc wieczne zimno i mokro w butach. No i odśnieżanie, ogromnych zwałów śniegu. Tam, gdzie mieszkałam, naprawdę były śnieżne zimy jeszcze do nie tak dawna. Pamiętam, że zaspy były mi dużo ponad kolana. Namachałam się łopatą.

Staram się nie narzekać za głośno i za długo, bo wiem, że dzieci się cieszą. Mam porządne (nie mylić z ładne) buty, które w końcu nie przemakają, więc jest łatwiej. Ale entuzjazmu nie wykrzeszę.

poniedziałek, 19 września 2022

Płaczę na pogrzebie Królowej

 Nie, nie płaczę za nią. Nie była mi bliska, choć żal mi, bo była zawsze. Płaczę nad tymi, co zostali. I teraz muszą stać dzielni i wyprostowani. I mam nadzieję, że to dziś, to tylko pusta trumna, pokaz. Że było im dane w ciszy pożegnać mamę, babcię, prababcię, kobietę. Że mogli się na kimś wesprzeć i nie musieli z wstydzić czerwonych oczu. Świat żegna królową. Oni żegnają bliską osobę.


Edit: tak, już wiem, że wieczorem będzie prywatna uroczystość.

czwartek, 15 września 2022

Jesień

 Szybko przyszła w tym roku. Osobisty chce mnie jeszcze zabrać na coś bardziej górzystego, ale się boję o tę jego nogę. Nadal nie wróciła do sprawności. A jednocześnie żal mi gór, w jesieni są takie piękne. Pewnie pojedziemy na jakiś łatwy szlak Beskidu Wyspowego.

Dzieciaki zrezygnowały prawie ze wszystkich zajęć dodatkowych. Córa marzy o francuskim, w tamtym roku był w godzinach jej lekcji, próbujemy znów. Ale skończyła z tańcem. Paradoksalnie zaczęła tańczyć w domu po tej decyzji, a wcześniej nie było mowy, żeby coś poćwiczyła. Trochę mi żal, to wszak 6 lat, trochę się cieszę, bo ileż można znosić braku ćwiczeń i jęków, bo porażka? Za tydzień ma być lekcja pokazowa show dance, niedaleko nas, chce iść, zobaczymy, czy zaskoczy.


Mam mnóstwo dyni i ani jednej cukinii, jak to się stało - nie wiem. Byłam przekonana, że siałam kabaczki, a tu dynia gigant.